poniedziałek, 12 listopada 2012

Nowy aparat do nowych zadań specjalnych…

Już wkrótce (kilka lub kilkanaście dni!) nasza rodzina powinna się powiększyć! Zmieni się też na pewno styl naszego życia, będzie zapewne mniej podróży (narazie) i mniej fotografowania – przynajmniej w moim wykonaniu. Przyznam, że niestety już od kilku miesięcy nie miałam siły robić zdjęć – a właściwie to nie miałam siły taszczyć mojego ukochanego Nikona D90, który tylko z jednym obiektywem waży chyba z 1.5 kg, a ja obecnie na plecach noszę dodatkowe kilkanaście kilo i każdy dodatkowy kilogram odczuwam dość boleśnie!

Ale tak łatwo z fotografowania nie zrezygnuje :-) Nadszedł czas na nowy aparat… na nowy etap życia. Zabawę z ciężkimi lustrzankami zostawiam na jakiś czas mojemu mężowi, ja natomiast zainwestowałam w małego kompaktowego bezlusterkowca… jednak z wymienną optyką. Wybraliśmy model Sony Nex 5N, który ma matrycę tej samej wielkości co Tomkowy Nikon D7000, więc jakość naszych zdjęć nie powinna ucierpieć (a nwet powinna się polepszyć!). Sony Nex 5N daje możliwość podłączenia różnych obiektywów (z przejściówkami nawet obiektywów innych marek, lub nawet starych obiektywów od Zenita) więc potencjalne możliwości zabawy są duże (tylko kto na to będzie miał czas? :-))

Poniżej pierwsze próbne zdjęcia z Sony Nex 5N. Jeszcze nie obczaiłam wszystkich funkcji aparatu, ale jak narazie bardzo podoba mi sie tryb zdjęć nocnych (“Anti Motion Blur”), który umożliwia robienie całkiem przyzwoitych zdjęć przy niewielkiej ilości światła. Jesteśmy też pod wrażeniem dobrej jakości zdjęć na wysokim ISO.

DSC00284
1 Dzielnica Ørestad – Kopenhaga. Tryb “Anti Motion Blur”, zdjęcie wykonane z ręki, ISO 6400
Ørestad District-Copenhagen
NEX-5N, F/3.5, 1/8s, 27mm, ISO:6400
 
DSC00296
2

Dzielnica Ørestad - Kopenhaga. Słynny budynek Mountain Dwellings, zaprojektowany przez Bjarke Ingels Group. Budynek zasługuje na swój osobny wpis w blogu (może kiedyś...) – zdjęcie wykonane z ręki, ISO 3200

Ørestad District-Copenhagen. The famous building Mountain Dwellings, designed by Bjarke Ingels Group. Building deserves its own blog entry (maybe one day I will write one)
NEX-5N, F/6.3, 0.8s, 27mm, ISO:3200
 
DSC00299
3 VM Houses by Bjarke Ingels Group, dzielnica Orestadt, Kopenhaga.
VM Houses by Bjarke Ingels Group, Orestadt, Copenhagen.
NEX-5N, F/6.3, 1/50s, 40mm, ISO:3200
 
DSC00018
4 Obiad przy świecach...
NEX-5N, F/6.3, 1/25s, 27mm, ISO:3200
 
DSC00032
5
NEX-5N, F/7.1, 1/8s, 27mm, ISO:3200
 
DSC00011
6 @Home
NEX-5N, F/5.6, 1/10s, 82mm, ISO:3200
 
DSC00101
7 Podwójne lody bo przecież mogę jeść za dwóch!
Double ice cream because I can eat for two!
NEX-5N, F/8, 1/640s, 51mm, ISO:3200
 
DSC00115
8 i podwójna kawa ... Dzisiejszy dzień bardzo pozytywnie nas zaskoczył niespodziewaną dawką słońca
NEX-5N, F/10, 1/1600s, 63mm, ISO:3200
 
DSC00114
9
NEX-5N, F/9, 1/1250s, 57mm, ISO:3200

 

Sony Nex 5N:

165032

*Zdjęcie z oficjalnej strony Sony

czwartek, 8 listopada 2012

W krainie wampirów (Olympic National Park)

Ci, którzy czytali sagę Zmierzch lub śledzili losy Belli i Edwarda w kinie, powinni wiedzieć o czym mowa :-)

Nieprzypadkowo autorka powieści Zmierzch umiejscowiła akcję swojej sagi w najbardziej deszczowym miejscu w USA. Wampiry nie lubią światła, a słońca już tym bardziej. Wampiry-wegetarianie potrzebują dużej ilości lasów, aby móc polować na zwierzynę (i nie zjadać ludzi). A lasów (deszczowych) na półwyspie Olympic nie brakuje!

Na trasie naszej wycieczki znalazły się miejsca znane z powieści, jak choćby miasteczko Forks, gdzie mieszkali Bella i Edward. Odwiedziliśmy też  La Push – rezerwat indian plemienia Quileute. Według sagi Indianie z plemienia Quileute mogą zmieniać się w wilkołaki, w celu obrony lokalnej społeczności przed grasującymi w okolicznych lasach wampirami. Niestety, ani w Forks, ani w La Push, nie widzieliśmy żadnych wilkołaków, ani wampirów - najprawdopodobniej wystraszyła je pogoda :-). Nas też w sumie wystraszyła… mieliśmy nadzieję na zachód słońca lub przynajmniej przyjemny piknik na plaży (w końcu to koniec kwietnia – prawie majówka) a jedyne co dostaliśmy to wiatr i deszcz (z każdej strony, nawet padający od dołu – zupełnie jak na Islandii) i kiepskie zdjęcia na ISO 1600. Miasteczko Forks było jeszcze mniej przyjazne i właściwie zrezygnowaliśmy ze spacerowania w wstrugach deszczu na rzecz ciepłych gofrów w hotelu :-)

Na wybrzeżu Pacyfiku zaskoczyły nas duże ilości drewna na plaży (znowu przypomniała się Islandia i fiordy zachodnie) oraz duża ilość małych, przybrzeżnych wysepek z wysokimi klifami. Wyobrażam sobie, że przy słonecznej pogodzie musi to pięknie wyglądać!

Dużo ciekawsze niż plaża wydały mi się lasy deszczowe (rain forest). W drodze do Forks mieliśmy ich lekki przedsmak – prawdziwa uczta czekała na nas następnego dnia, kiedy to w planach mieliśmy zwiedzanie Hoh Rain Forest. Ale o tym w następnym odcinku…

DSC_0902
1 W drodze do Forks - las deszczowy
On the way to Forks - rainforest

DSC_0909
2 Las deszczowy
Rainforest

DSC_0932
3 Plaża w La Push i sterty drewna wyrzuconego przez Pacyfik
The beach at La Push

DSC_0918
4 La Push

DSC_0921
5

DSC_0928
6

DSC_0934
7 La Push

DSC_0935
8 La Push

DSC_0943
9 Wzory na niebie...
Patterns in the sky...

Map picture
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...